PROGRAMMING AND SOMETHING MORE...

Main page | Portfolio | Publications | PostgreSQL | Gallery | Music | Back to the future | About me

Aksjologia człowieka XXI wieku

Życie w Bananowej Republice Środkowoeuropejskiej

Prolog

Stabilna podaż Snickersów pozwala wywnioskować, że sytuacja w BRŚ jest bardzo dobra i napawa optymizmem. Skoro mogę zagryzać sobie Snickersa, słońce świeci, a trawa rośnie w górę, jabłuszko na moim laptopie świeci, to jest dobrze. Nie rozumiem tego fatalizmu. Benzyna po 8 zł, podwyżki cen energii elektrycznej to nic nieznaczące problemy wobec braku Snickersów. Przecież mi jest dobrze. Szkoły kształcą jak należy, wszystko jest dopięte na ostatni guzik, przemysł prężnie rozwija się, biura konstrukcyjne wyrastają jak grzyby po deszczu, służba zdrowia jest wzorowa (brak kolejek i limitów, najnowocześniejsze metody leczenia), one "mają cipkę" i walczą z patriarchatem, BRŚ jest geopolityczną potęgą z którą liczą się najwięksi na ziemskim dysku, na moim osiedlu jest ładna kostka brukowa i estetycznie przystrzyżone krzewy, a także szlaban i ochrona. Co prawda neoliberałowie zabrali większość ławek, ale neoliberalny perfekcjonizm bije od pielęgnowanej z pietyzmem zieleni, co z nawiązką rekompensuje niedobór tychże, ciesząc oczy cudami przyrody uformowanymi widzialną ludzką ręką w dobie konającego neoliberalizmu. Czasami tylko ze studzienek wychylają swe parszywe łby upiory postmodernizmu. Lubię skakać po tych głupich łbach. Uniofederaści wprowadzą BRŚ do strefy euro. Euro podobno leczy raka i zlikwiduje głód w Afryce. W BRŚ na pewno zdziała lepsze cuda. Będzie druga Japonia, Irlandia, Szwajcaria i Singapur, a nawet Wielka Lechia. Ja im wierzę, bo mają ładne garnitury i krawaty, pokończyli studia, występują w telewizji. Nie mogą się więc mylić. Wolne siomdy! Siomdy! Kon-sty-tuc-JA! Podążam za mymi eurofajnistycznymi autorytetami namaszczonymi przez neomarksistowskich iluminatów z Brukseli. Opracowania Instytutu Misesa i raporty Instytutu Sobieskiego właśnie wylądowały w koszu na śmieci (obowiązkowo segregowane). Nie będą fakty pluć mi w twarz! Nie spuszczam wody w toalecie, bo biedne dzieci w Afryce nie mają wody przez moje hedonistyczno-masońsko-neoliberalne zamiłowanie do technologii informacyjnych i mechatroniki - czuję się taki empatyczny i altruistyczny. Mogę ze spokojem rozpakować kolejnego Snickersa. Każdego dnia wstydzę się, że jestem biały, a moi przodkowie z Europy pobudowali w Afryce linie kolejowe, blokując tym samym rozwój cywilizacyjny kiełkujących potęg afrykańskich. Czas na papieską kremówkę. Po maturze chodziłem po mieście i ich nie kupowałem, bo nie było mnie stać. Z każdym kęsem łączę się w bUlu z głodującymi białymi inaczej i wstydzę się za to, że jestem tak bardzo neoliberalnie biały. To moja mała cegiełka do spłaty ogromnego długu, jaki mamy zaciągnięty u ludzi białych inaczej, jeszcze w czasach podbojów kolonialnych i budowy infrastruktury transportowej w ich ojczyźnie.

Indyferentyzm * Gnoza * Dyskredytacja

Uśmiechnij się, myśl pozytywnie i wyjmij kija z dupy! :-) Jest dobrze! Wolne siomdy i do przodu! O nie! Siepacze Kaczafiego i ONI wpadli do mnie i każą mi iść do kościoła pod karą pozbawienia Snickersów i kawy rozpuszczalnej z Lidla...
Pokój tonął w mroku rozświetlanym przez biurową lampę i ekrany monitorów. WS siedział przy biurku - blada poświata matrycy OLED padała na jego oblicze. Z głośników sączył się synthwave. WS pociągnął łyk kawy z ulubionego kubka i uśmiechnął się - właśnie skończył czytać kolejny brednioton Mariana Jaskółki ze Szpitala Obłąkanych. Nie mają chyba już o czym pisać - pomyślał.

Ugryzł Snickersa i popił kawą. Jego rozmyślania przerwał hałas w przedpokoju. Ze stoickim spokojem dopił resztę zimnej już kawy, po czym postawił kubek na pamiątkowej korkowej podkładce z Torunia. Służyła mu od lat. Obrazek Krzywej Wieży był już nieco odrapany, ale nadal przywoływał miłe wspomnienia. Spodziewałem się was panowie - rzekł nie odwracając głowy od monitora. Do salonu weszli siepacze Kaczafiego i ONI. Siepacze podeszli bezszelestnie i w milczeniu do fotela na którym siedział WS. Było ich dwóch. ONI stanęli dalej, tam gdzie stało ZOMO, obok regału z książkami. Odwrócił głowę i zmierzył ich wzrokiem. Przez umysł WS przebiegła myśl - ich jest czterech, mam obok długopis, jeśli wbiję go jednemu z nich w gardło, to może uda mi się ich zaskoczyć. Drugi siepacz zdąży zareagować. Zostają jeszcze ONI. Nie mam szans - pomyślał.

Odsunął się powoli od biurka i obrócił się na fotelu w kierunku siepaczy. Skierował swoje przenikliwe spojrzenie na NICH stojących w głębi salonu. Spoglądali w milczeniu na książki. Polecam poczytać Rothbarda - rzucił od niechcenia. Spojrzeli po sobie i nic nie odpowiedzieli. W ciemności majaczyły ich blade twarze osłonięte czarnymi okularami i kapeluszami. Trzymają fason skurwysyny - pomyślał WS zagryzając Snickersem.
WS odłożył nadgryzionego Snickersa na biurko i spojrzał na siepaczy. Co tym razem? Zapytał z wyraźną nutką ironii. Zapadła cisza. WS wstał i ruszył w kierunku barku. Siepacze nie drgnęli. ONI nadal stali jak posągi, w kompletnym bezruchu. Wyjął butelkę Martini Gold z limitowanej edycji. Panowie poczęstują się? My jesteśmy na służbie - odparł jeden z siepaczy. W porządku, nie będę nalegał i deprawował funkcjonariuszy na służbie - odrzekł WS z wyraźnym rozbawieniem. Panowie pozwolą zatem, że poczęstuję się sam. WS nalał alkohol do szklanki, wrzucił kilka kostek lodu. Patrzył przez chwilę jak uporządkowane struktury tlenku wodoru tańczą w złotej cieczy.

Przypomniał sobie nocne konwersacje z doktorkiem, których nieodłącznym elementem było Martini z lodem. Doktorek po drugiej stronie raczył się whisky. Niech Wielki Architekt Wszechświata ma go w swojej opiece, gdziekolwiek teraz jest. Doktorek wylogował się z naszego węzła sieci kilka lat temu. WS pociągnął łyk Martini i spojrzał przez okno na samotną latarnię rozświetlającą mrok.

Z rozmyślań wyrwał go jeden z siepaczy. Jesteśmy tu, ponieważ wykazuje pan zachowania aspołeczne i nie chce pan integrować się ze społeczeństwem, nie chce pan dołączyć do kolektywu Normalnych. Siedzi pan tutaj jak cyfrowy nomad wyalienowany z kontekstu społecznego. Doniesiono nam, że uprawia pan życie bez tarć. Tak nie wypada, to nie jest społecznie sprawiedliwe. Jest pan pasożytem społecznym, nic pan nie produkuje. Ponadto patrzy pan z psychopatyczną obojętnością na kasjerki w hipermarketach, na sprzątaczki w biurowcach i szydzi pan z feminizmu. Nie chodzi pan także do kościoła, na marsze listopadowe, Parady Schumana, ani na Parady Równości. Nie uczestniczy pan kompletnie w życiu społecznym, podważa autorytet państwowego systemu edukacji i nie wspiera demokratycznie demokratycznej demokracji. Ma pan coś na swoją obronę w obliczu tak poważnych wykroczeń wobec kolektywu Normalnych? WS nadal stał tyłem do gości, wpatrzony w latarnię za oknem. Po chwili zaczął drgać, a z jego ust wydobył się gromki śmiech. Odstawił szklankę na stoliku i zgiął się w pół od śmiechu. Pomieszczenie wypełnił głośny rechot brzmiący coraz bardziej niepokojąco, wręcz demonicznie. Siepacze zdezorientowani cofnęli się krok do tyłu. ONI nadal stali w bezruchu bacznie obserwując całe zajście.
WS z trudem tłumiąc śmiech, spojrzał z rozbawieniem w kierunku siepaczy. Mają panowie jeszcze jakieś rewelacje? Siepacze wyraźnie zaskoczeni niespodziewaną reakcją WS wpatrywali się w niego przekrwionymi i szklistymi oczami. WS wyczuwał ich strach zmieszany ze zdziwieniem. Widział ich nerwową reakcję, ich oczy wszystko mówiły, mimo że milczeli. WS delektował się tą chwilą. Czuł ich zagubione umysły w których narastał chaos. ONI stali niewzruszeni, czego można było oczekiwać. Z NIMI nie ma żartów. Twardzi zawodnicy. WS wiedział o tym, ale nie bał się ich. Czekam, inaczej proszę pozwolić mi wrócić do moich zajęć, bo nie mam czasu na jałowe dyskusje - wycedził WS przez zęby, wyraźnie zniecierpliwiony. Jego twarz spoważniała - stała się niczym kamienna maska. Jeden z siepaczy otrząsnął się i zaczął mówić drżącym głosem. Mamy informacje, że ma pan zamiast serca kalkulator... WS zmrużył oczy, chwilę myślał, potem lekko uśmiechnął się. Dementuję te pogłoski. To jest 32-rdzeniowy mikroprocesor 128-bitowy w architekturze RISC. Pozwala lepiej emulować empatię niż zwykły kalkulator. Po czym znowu uśmiechnął się.

Spoglądając z wierzchołka piramidy

Just on the border of your waking mind
There lies another time
Where darkness and light are one
And as you tread the halls of sanity
You feel so glad to be, unable to go beyond
I have a message from another time
Skoro ustaliliśmy ponad wszelką wątpliwość, że nie jestem "normalny", to co panów tu jeszcze trzyma? Zapytał WS z powagą. Wróciłem do świata mechatroniki i optymalizacji kodu, jak mi zasugerowano wiele lat temu. W czym problem? Jak żyć WS? A co z biednymi? Zapytał jeden z siepaczy. WS chwycił szklankę z Martini, nieśpiesznie dopił resztę i znowu drwiąco uśmiechnął się. Z tym pytaniem proszę zwrócić się do byłego lub obecnego premiera. Te problemy nie wchodzą w zakres moich kompetencji zawodowych. Ja tu tylko koduję i robię za "pajaca przebierańca z Internetów", miejskiego chama pozującego na patriotę "otoczonego rozbuchaną informatyką". Dam wam jednak darmową radę. Niech robią tak, aby było dobrze i robią tak, aby nie było źle. Dodatkowo niech zmienią kredyt i wezmą pracę, czy tam na odwrót... Wyrecytował jednym tchem WS, po czym parsknął śmiechem. Salon wypełnił głośny rechot. Myślisz, że to jest zabawne? Zapytał poirytowany siepacz. Oczywiście, wyjątkowo zabawne! Odparł WS nalewając sobie kolejną porcję trunku. Może chłopaki jednak poczęstujecie się? Mam dobrze zaopatrzony barek, coś sobie na pewno wybierzecie. WS puścił oko i przechylił szklankę. Masz czystą? Zapytał z ożywieniem jeden z siepaczy. Nie pijam czystej, ale mam dla takich specjalnych gości, jak wy panowie, skitraną nietkniętą flaszeczkę. WS tanecznym krokiem podszedł do barku i wyjął Żubrówkę. Może być? Byleby klepało. Odparł siepacz. Kolega też pije? Zapytał WS. A cholera, co będę sobie żałował. Odparł drugi siepacz. WS spojrzał pytająco na NICH. Delikatnie pokręcili głowami. WS kiwnął potakująco i wyjął dwa kieliszki do wódki. Rozlał alkohol. Siepacze przechylili kieliszki.

Pierwszy otarł usta i wypalił. No to teraz powiem ci co ja o tym myślę. Myślisz, że to jest zabawa?! Masz moralny obowiązek naprawić regulatory systemu, dobrać nowe nastawy, zmienić sprzężenia zwrotne! Inaczej wszyscy przez Ciebie zginiemy i będzie to twoja wina! WS zaczął stukać palcami w stolik i patrzył na siepaczy pustym wzrokiem nie odzywając się. Rozlał następną kolejkę dla siepaczy. W końcu odezwał się. Jebnie, to jebnie! Na chuj drążyć? W pomieszczeniu znowu rozległ się rechot WS-a. Panowie, to co mówicie jest w chuj zabawne. Mam fajną książkę, lubię sobie poczytać do snu. Podszedł do półki i zdjął "Zmierzch Zachodu" Oswalda Spenglera. Bekunia panowie, bekunia! Rechotał wymachując im grubym tomem przed oczami. Kurwa! Tracimy tu czas! Stracił cierpliwość jeden z siepaczy, trochę już wstawiony. Ty kucu, pierdolony ty! Myślisz, że jak umiesz w komputerek to możesz się wymądrzać i mieć na wszystko wyjebane jak jakiś zajebany hipsterski śmieszek z placu Zbawiciela?! O kurwa, tego już za wiele! WS podniósł się jak oparzony i zacisnął pięści. Wyjebać ci kurwa z bani?! Panowie, spokojnie! Krzyknął pojednawczo drugi siepacz. Nie ma o co się bić, ani spierać. Jedziemy na tym samym wózku, prosto w przepaść... WS usiadł. Pierwszy siepacz nerwowo podrapał się za uchem, nalał sobie resztki wódki do kieliszka. Etanol zniknął w jego gardle. Zaczął wpatrywać się w stół i bawić kieliszkiem zawieszonym w palcach.

Wiem co się dzieje, jest wiele nakładających się na siebie negatywnych czynników, których nie widzą tzw. "normalni", bo nie chcą widzieć, a zazwyczaj nie są w stanie zobaczyć. WS przerwał niezręczne milczenie. Wszystko ma swój czas, cierpliwości... Wstał, podszedł do wyjścia na taras, splótł z tyłu dłonie i spojrzał w ciemność za oknem. Chwilę stał. Otworzył drzwi i wyszedł na taras. Spojrzał w niebo na Księżyc w pełni. Był letni, ciepły wieczór. Z wnętrza mieszkania dobiegał do jego uszu utwór GUNSHIP - "Tech Noir". WS zamknął oczy i wziął głęboki wdech.

W odmętach Chaosu

WS otworzył oczy i spojrzał w rozgwieżdżone niebo. Gdyby był teraz poza miastem, zobaczyłby świetlistą wstęgę centrum swojej galaktyki mknącej przez nieprzemierzone otchłanie uniwersum... Coś było nie tak. Coś było nie tak od samego początku kurwa... Zdecydowanie nie był "normalny". Tacy jak on są skazani na funkcjonowanie poza formalnymi strukturami systemu. W sumie to dobrze. Wszystko jest zdeterminowane. Wszystko jest lekcją, a praca musi zostać wykonana. Widocznie dostał taką rolę do odegrania w aktualnej iteracji. Kosmiczny dramat musi trwać, gra toczy się dalej. Tylko czy jest jakieś, choćby najmniejsze, pole manewru? Najwyraźniej jest, ale jest wąskie, a zwalczenie programu jest bardzo trudne. Największa walka, to walka z samym sobą, z ludzką maszyną. "Wykorzystaj to!" Jego rozmyślania przerwał wewnętrzny głos. To były ostatnie słowa jakie skierował do niego doktorek, zanim "uwolnił się od neoliberalnego brudu". Utkwiły mu głęboko w pamięci, ale nie przywiązywał do nich wagi przez te wszystkie lata. Tak, doktorek zdecydowanie też nie był "normalny". WS uśmiechnął się. W tej sytuacji musiało dojść do konfrontacji, z kórej zwycięsko mógł wyjść tylko jeden z nich. On miał kalkulator, doktorek nie...

To zdarzenie skłoniło go do pozbycia się kalkulatora na rzecz uniwersalnego mikroprocesora. Zawsze to lepsze niż kalkulator, skoro nie miał serca. Teraz mógł aktualizować swoje oprogramowanie. Odinstalował wszystkie wirusy jakimi infekowano go od dzieciństwa w domu, szkole, kościele i mediach, zainstalował nowy system operacyjny, doinstalował nowe podprogramy. Mógł płynnie przełączać się między kontekstami i myśleć wielowątkowo. WS włączył podprogram empatii. Jego ciało przeszył dreszcz współczucia dla ofiary "neolioberalnego brudu". Poczuł wszystko to, co czuł doktorek. Poczuł się przytłoczony i zagubiony. Koniec! WS wyłączył podprogram. Jego myśli stały się klarowne i racjonalne. Obraz wyostrzył się. Poczuł się zrelaksowany i zadowolony. Spojrzał ponownie na Księżyc, potem na drzewa i sąsiednie domy w których krzątali się ludzie widoczni w rozświetlonych oknach. Nagle jego uwagę przykuł szelest w ogródku sąsiada znajdującym się pod tarasem. Tuje zatrzęsły się. Bystry wzrok WS-a wychwycił neoliberała przemykającego na czworakach pod tujami. O skurwesyn... Mruknął do siebie WS. Gdybym miał czarnoprochowca to ustrzeliłbym teraz tą gnidę - pomyślał z nieskrywaną radością. WS wychylił się za barierkę i krzyknął w kierunku zarośli. Wykurwiaj stąd śmieciu, bo zaraz tam do ciebie kurwa zejdę!!! Złodziej jebany! Krzyczał WS. Co się dzieje? Usłyszał za sobą głos pierwszego siepacza. Neoliberały zapierdalają mi pod oknami i kombinują jak obrabiać lodówki ciężko pracującym ludziom, w tym i mi! Odrzekł wzburzony WS. W głębi mieszkania rozbrzmiewał "Land of Confusion" zespołu Genesis. WS słuchał muzyki wyjątkowo głośno, więc muzykę było słychać też na tarasie.

WS spojrzał na zegarek sportowy TomTom Spark. Zapomniał go zdjąć po ostatnim treningu. Czas uciekał nieubłaganie, sekunda za sekundą, kwant za kwantem regularnie odmierzany przez generator węzła... z każdą elementarną chwilą zmierzał na spotkanie otchłani nicości. Co dalej? Nic, czy przelogowanie do innego węzła sieci? Infrastruktura backendu TomTom jest oparta na PostgreSQL, przynajmniej tyle dobrego. Mamy jeszcze kilka spraw do obgadania. Z rozmyślań wytrącił go głos siepacza. Weszli do mieszkania.
Masz jeszcze coś z procentami? Zapytał z zadowoleniem siepacz. WS otworzył barek. Nieee... Siepacz pokręcił nosem. Same wina i likiery? Na pewno nie masz czystej? Niestety nie - odparł WS. Mam za to w lodówce gin. Obleci. A tonic? Niestety też nie. Neoliberałowie zapierdolili mi przedwczoraj z lodówki. Odrzekł WS z wyraźnie widoczną złością w oczach. Mamy ważniejsze problemy WS. Uspokoił go drugi siepacz. Jakie? Gdzie leży prawda WS? WS spojrzał poważnie na siepaczy. Nie wiem, ale na pewno nie pośrodku. Powiedział dobitnie i otworzył lodówkę, po czym zamknął ją z trzaskiem. O kurwa! Co tu się odpierdala?! Spojrzał podejrzliwie na siepaczy. To wasza sprawka. Syknął WS. Siepacze spojrzeli na niego ze zdziwieniem. O co ci chodzi? Znowu masz fazę? Widziałem w lodówce kota Prezesa... A, o to ci chodzi. To normalne. Odparł siepacz i zaśmiał się. Prezes lubi czasami wysyłać sierściucha do lodówek totalniaków. Przecież ja kurwa nie jestem z tymi idiotami! Warknął WS. Widocznie błąd w procedurze teleportacji, albo Prezes miał dzisiaj taki kaprys. Bardzo, kurwa, śmieszne... Mruknął WS pod nosem i ostrożnie otworzył lodówkę. Kota już nie było. Wyjął butelkę z ginem i odkręcił, po czym rozlał alkohol do szklanek siepaczy. Sobie nalał do małego słoika po musztardzie. Co ty wyprawiasz??? Zapytał z nieukrywanym zdziwieniem jeden z siepaczy. Przecież nie jestem "normalny". WS uśmiechnął się i puścił oko. W sumie racja. Siepacze zaśmiali się. Wczyscy trzej przechylili naczynia.

Mamy pierwsze pytanie. Co myślisz o technologii blockchain? Zdecentralizowane rejestry, głosowanie elektroniczne, demokracja bezpośrednia/płynna, hemoglobina i te sprawy. Wyklarował pierwszy siepacz. Fajna sprawa, tylko drzewa Merkla są bardzo kapryśne. Usychały mi po tygodniu. Jest z nimi większy problem niż z drzewkami bonsai. Miałem dwa razy sageretię i wylogowywała się po miesiącu za każdym jebanym RAZEM! WS chwycił za słoik. Ty masz nas za kretynów?! Zapytał ze wzburzeniem pierwszy siepacz. Nie zaczynajcie znowu awantury. Rzucił drugi siepacz. Mamy o wiele ważniejsze sprawy niż jakiś głupi blockchain i usprawnianie procedur wyłaniania reprezentantów obywateli, a mianowicie zdjęcie krzyży w szkołach i powieszenie tęczowych flag, w każdej klasie Koran w ramach integracji kultur oraz lekcje ateizmu w wersji antyklerykalnej. Co o tym myślisz WS? WS skamieniał. Teraz to wy robicie ze mnie kretyna, prawda? Mówię jak najbardziej poważnie - odparł siepacz. To są postulaty Nowego Europejskiego Człowieka XXI wieku. Wyrecytował z dumą siepacz. Chyba degenerata umysłowego wydanego przez dogorywający Okcydent. Zakpił WS. Czy nie uważacie, że te postulaty są, delikatnie rzecz ujmując, niekompatybilne? Powiedział spokojnie WS. A dosadnie rzecz ujmując, to jest robienie kurwy z logiki!!! WS wstał wściekły i zaczął krążyć po salonie. Znowu się wkurwiłem! W oczach WS widać było wściekłość. Siepacze nerwowo dopijali w milczeniu resztki ginu. WS spojrzał na NICH. Wydawało mu się, że leciutko uśmiechnęli się. Nie był pewien, czy faktycznie ich usta wykrzywiły się delikatnie w lekkim uśmieszku, czy tylko mu się to wydawało. Z czego się kurwa cieszycie?!!! Wypalił do NICH wściekły WS. W sumie to racja. To jest tak debilne, że aż ciężko to pojąć... Dodał już nieco spokojniej WS.

Cholera! Powiedział do siebie WS i klepnął się w czoło. Zapomniałem o liście poleconym z Urzędu Skarbowego. Wczoraj do mnie przyszedł. Podbiegł do biurka i wyjął z szuflady list. Rozdarł kopertę. Z głośników wydobywał się energiczny kawałek LazerHawk - "Electric Groove". Siepacze nalewali sobie gin do szklanek. ONI stali nadal jak posągi. WS szybko przeskanował list. "UPOMNIENIE" Co??? WS zmarszczył brwi. Sprawdził NIP na druku upomnienia. LGBTQWERTYRTVAGDGCCXMLC++ Wszystko zgadzało się, to był jego NIP. Niezawodna Poczta Polska dostarczyła list po dwóch tygodniach od daty wystawienia upomnienia, mimo że urząd był w tym samym mieście. WS spojrzał na tabelkę. Miał do zapłacenia zaległy podatek VAT za pierwszy kwartał 2018 w kwocie 23 zł, w tym 2 zł odsetek na dzień wystawienia i koszty upomnienia wynoszące 11,60 zł. W sumie 36,60 zł. Do tego miał sam sobie doliczyć odsetki od dnia wystawienia upomnienia do chwili uiszczenia należności wobec US w ciągu 7 dni od daty otrzymania listu. 8% za każdy dzień zwłoki. WS podrapał się w głowę zdezorientowany. Przecież zapłacił tyle ile wyliczyła aplikacja do księgowości i za jej pomocą przelewał VAT na konto US. Co tam przysłali? Zapytał znad stolika jeden z siepaczy. Sami spójrzcie. WS podał list siepaczom. No no, podpadłeś skarbówce kolego. W głosie siepacza dało się wyczuć nutkę ironii.

Przecież mają mój e-mail, telefon, numer konta. Po co przysłali mi tą makulaturę i to tak późno? W dodatku mam płacić za opóźnienie jakie wprowadziła Poczta Polska. Strata czasu ich i mojego, koszty przesyłki, marnowanie papieru - co z ekologią? Zapytał WS zbity z tropu. Witamy w XXI wieku! Zadrwił pierwszy siepacz, nalewając sobie gin, po czym zaśmiał się głośno. Kurwa! Kiedyś w US pomylono się w dziale księgowym i uznano, że nie odprowadziłem podatku dochodowego za umowę podpisaną z podwykonawcą. Kwota rzekomej zaległości wynosiła ponad 1000 zł plus odsetki! Musiałem stracić czas i osobiście pofatygować się do US, bo podatek zapłaciłem w terminie co do grosza. Środki zostały mi wtedy ściągnięte z konta firmowego w trybie natychmiastowym, bank obciążył mnie opłatą 15 zł za przelew ekspresowy. Na miejscu okazało się, że pani z działu księgowego pomyliła kolumny w aplikacji księgowej... Oczywiście musiałem zapierdalać między pokojami i piętrami jak Asterix z Obeliksem w "12 pracach Asteriksa". Panie urzędniczki były wyraźnie przejęte i zmieszane tą pomyłką, pieniądze wraz z odsetkami zwrócono mi, ale za zmarnowany czas i koszty przelewu nikt mi nie zapłacił. Dlaczego za swoje błędy mam płacić ja, a za błędy urzędników także ja? Zapytał WS retorycznie. Super system kurwo! Super system! Rzucił drugi siepacz i zarechotał. Pierwszy siepacz mu zawtórował. Unieśli szklanki z ginem i stuknęli się nimi. Widzę, że wam wesoło panowie. Skomentował z niesmakiem WS, po czym sam nalał gin do słoika i w milczeniu pił małymi łykami patrząc się na monitory. Co z tym zrobisz WS? Zapytał siepacz. Pierdolę to. Zapłacę i nie będę wnikał co i jak... Czemu? Zapytał siepacz. Oczy WS zabłysnęły. Bo mnie kurwa stać!!! Wykrzyknął WS z obłędem w oczach i zatoczył się od śmiechu. Śmiał się długo i nie zamierzał przestać.

Na granicy stabilności

Mam jedną pierdolną schizofrenię
Zaburzenia emocjonalne, proszę puść to na antenie
Powiem Ci że to fakt, powiesz mi, że to obciach (hah)
Pierdolę Cię, i tak rozejdziesz się po łokciach
Bo ja jestem Bogiem, uświadom to sobie (sobie)
Słyszysz słowa, od których włos jeży się na głowie
O rany, rany, jestem niepokonany
H-I-P H-O-P bez reszty oddany
Przejebany, potencjał niewyczerpany
Chyba w DNA on był mi dany
"Tylko śmieszkizm jest ciekawy." Abraham Lincoln
W polu widzenia WS-a zaczęły pojawiać się komunikaty diagnostyczne.

1% protocol loaded successfully.
Honk mode activated.
CPU load: 270%
Connecting to Source in 5 seconds...

WS zataczał się ze śmiechu po całym salonie. Siepacze zaniepokojeni postawili szklanki na stoliku. ONI z uwagą obserwowali sytuację.

Connecting to Source in 4 seconds...
Connecting to Source in 3 seconds...
Connecting to Source in 2 seconds...
Connecting to Source in 1 seconds...
Connection established successfully.

WS przestał się śmiać. Umysł wypełniły przebłyski informacyjne niesione na wzbierającej fali chaosu prosto ze Źródła.

CPU load: 310%

CDN.

Main page | Portfolio | Publications | PostgreSQL | Gallery | Music | Back to the future | About me