PROGRAMMING AND SOMETHING MORE...

Main page | Portfolio | Publications | PostgreSQL | Gallery | Music | Back to the future | About me

Aksjologia człowieka XXI wieku

Życie w Bananowej Republice Środkowoeuropejskiej

Prolog

Stabilna podaż Snickersów pozwala wywnioskować, że sytuacja w BRŚ jest bardzo dobra i napawa optymizmem. Skoro mogę zagryzać sobie Snickersa, słońce świeci, a trawa rośnie w górę, jabłuszko na moim laptopie świeci, to jest dobrze. Nie rozumiem tego fatalizmu. Benzyna po 8 zł, podwyżki cen energii elektrycznej to nic nieznaczące problemy wobec braku Snickersów. Przecież mi jest dobrze. Szkoły kształcą jak należy, wszystko jest dopięte na ostatni guzik, przemysł prężnie rozwija się, biura konstrukcyjne wyrastają jak grzyby po deszczu, służba zdrowia jest wzorowa (brak kolejek i limitów, najnowocześniejsze metody leczenia), one "mają cipkę" i walczą z patriarchatem, BRŚ jest geopolityczną potęgą z którą liczą się najwięksi na ziemskim dysku, na moim osiedlu jest ładna kostka brukowa i estetycznie przystrzyżone krzewy, a także szlaban i ochrona. Co prawda neoliberałowie zabrali większość ławek, ale neoliberalny perfekcjonizm bije od pielęgnowanej z pietyzmem zieleni, co z nawiązką rekompensuje niedobór tychże, ciesząc oczy cudami przyrody uformowanymi widzialną ludzką ręką w dobie konającego neoliberalizmu. Czasami tylko ze studzienek wychylają swe parszywe łby upiory postmodernizmu. Lubię skakać po tych głupich łbach. Uniofederaści wprowadzą BRŚ do strefy euro. Euro podobno leczy raka i zlikwiduje głód w Afryce. W BRŚ na pewno zdziała lepsze cuda. Będzie druga Japonia, Irlandia, Szwajcaria i Singapur, a nawet Wielka Lechia. Ja im wierzę, bo mają ładne garnitury i krawaty, pokończyli studia, występują w telewizji. Nie mogą się więc mylić. Wolne siomdy! Siomdy! Kon-sty-tuc-JA! Podążam za mymi eurofajnistycznymi autorytetami namaszczonymi przez neomarksistowskich iluminatów z Brukseli. Opracowania Instytutu Misesa i raporty Instytutu Sobieskiego właśnie wylądowały w koszu na śmieci (obowiązkowo segregowane). Nie będą fakty pluć mi w twarz! Nie spuszczam wody w toalecie, bo biedne dzieci w Afryce nie mają wody przez moje hedonistyczno-masońsko-neoliberalne zamiłowanie do technologii informacyjnych i mechatroniki - czuję się taki empatyczny i altruistyczny. Mogę ze spokojem rozpakować kolejnego Snickersa. Każdego dnia wstydzę się, że jestem biały, a moi przodkowie z Europy pobudowali w Afryce linie kolejowe, blokując tym samym rozwój cywilizacyjny kiełkujących potęg afrykańskich. Czas na papieską kremówkę. Po maturze chodziłem po mieście i ich nie kupowałem, bo nie było mnie stać. Z każdym kęsem łączę się w bUlu z głodującymi białymi inaczej i wstydzę się za to, że jestem tak bardzo neoliberalnie biały. To moja mała cegiełka do spłaty ogromnego długu, jaki mamy zaciągnięty u ludzi białych inaczej, jeszcze w czasach podbojów kolonialnych i budowy infrastruktury transportowej w ich ojczyźnie.

Indyferentyzm * Gnoza * Dyskredytacja

Uśmiechnij się, myśl pozytywnie i wyjmij kija z dupy! :-) Jest dobrze! Wolne siomdy i do przodu! O nie! Siepacze Kaczafiego i ONI wpadli do mnie i każą mi iść do kościoła pod karą pozbawienia Snickersów i kawy rozpuszczalnej z Lidla...
Pokój tonął w mroku rozświetlanym przez biurową lampę i ekrany monitorów. WS siedział przy biurku - blada poświata matrycy OLED padała na jego oblicze. Z głośników sączył się synthwave. WS pociągnął łyk kawy z ulubionego kubka i uśmiechnął się - właśnie skończył czytać kolejny brednioton Mariana Jaskółki ze Szpitala Obłąkanych. Nie mają chyba już o czym pisać - pomyślał.

Ugryzł Snickersa i popił kawą. Jego rozmyślania przerwał hałas w przedpokoju. Ze stoickim spokojem dopił resztę zimnej już kawy, po czym postawił kubek na pamiątkowej korkowej podkładce z Torunia. Służyła mu od lat. Obrazek Krzywej Wieży był już nieco odrapany, ale nadal przywoływał miłe wspomnienia. Spodziewałem się was panowie - rzekł nie odwracając głowy od monitora. Do salonu weszli siepacze Kaczafiego i ONI. Siepacze podeszli bezszelestnie i w milczeniu do fotela na którym siedział WS. Było ich dwóch. ONI stanęli dalej, tam gdzie stało ZOMO, obok regału z książkami. Odwrócił głowę i zmierzył ich wzrokiem. Przez umysł WS przebiegła myśl - ich jest czterech, mam obok długopis, jeśli wbiję go jednemu z nich w gardło, to może uda mi się ich zaskoczyć. Drugi siepacz zdąży zareagować. Zostają jeszcze ONI. Nie mam szans - pomyślał.

Odsunął się powoli od biurka i obrócił się na fotelu w kierunku siepaczy. Skierował swoje przenikliwe spojrzenie na NICH stojących w głębi salonu. Spoglądali w milczeniu na książki. Polecam poczytać Rothbarda - rzucił od niechcenia. Spojrzeli po sobie i nic nie odpowiedzieli. W ciemności majaczyły ich blade twarze osłonięte czarnymi okularami i kapeluszami. Trzymają fason skurwysyny - pomyślał WS zagryzając Snickersem.
WS odłożył nadgryzionego Snickersa na biurko i spojrzał na siepaczy. Co tym razem? Zapytał z wyraźną nutką ironii. Zapadła cisza. WS wstał i ruszył w kierunku barku. Siepacze nie drgnęli. ONI nadal stali jak posągi, w kompletnym bezruchu. Wyjął butelkę Martini Gold z limitowanej edycji. Panowie poczęstują się? My jesteśmy na służbie - odparł jeden z siepaczy. W porządku, nie będę nalegał i deprawował funkcjonariuszy na służbie - odrzekł WS z wyraźnym rozbawieniem. Panowie pozwolą zatem, że poczęstuję się sam. WS nalał alkohol do szklanki, wrzucił kilka kostek lodu. Patrzył przez chwilę jak uporządkowane struktury tlenku wodoru tańczą w złotej cieczy.

Przypomniał sobie nocne konwersacje z doktorkiem, których nieodłącznym elementem było Martini z lodem. Doktorek po drugiej stronie raczył się whisky. Niech Wielki Architekt Wszechświata ma go w swojej opiece, gdziekolwiek teraz jest. Doktorek wylogował się z naszego węzła sieci kilka lat temu. WS pociągnął łyk Martini i spojrzał przez okno na samotną latarnię rozświetlającą mrok.

Z rozmyślań wyrwał go jeden z siepaczy. Jesteśmy tu, ponieważ wykazuje pan zachowania aspołeczne i nie chce pan integrować się ze społeczeństwem, nie chce pan dołączyć do kolektywu Normalnych. Siedzi pan tutaj jak cyfrowy nomad wyalienowany z kontekstu społecznego. Doniesiono nam, że uprawia pan życie bez tarć. Tak nie wypada, to nie jest społecznie sprawiedliwe. Jest pan pasożytem społecznym, nic pan nie produkuje. Ponadto patrzy pan z psychopatyczną obojętnością na kasjerki w hipermarketach, na sprzątaczki w biurowcach i szydzi pan z feminizmu. Nie chodzi pan także do kościoła, na marsze listopadowe, Parady Schumana, ani na Parady Równości. Nie uczestniczy pan kompletnie w życiu społecznym, podważa autorytet państwowego systemu edukacji i nie wspiera demokratycznie demokratycznej demokracji. Ma pan coś na swoją obronę w obliczu tak poważnych wykroczeń wobec kolektywu Normalnych? WS nadal stał tyłem do gości, wpatrzony w latarnię za oknem. Po chwili zaczął drgać, a z jego ust wydobył się gromki śmiech. Odstawił szklankę na stoliku i zgiął się w pół od śmiechu. Pomieszczenie wypełnił głośny rechot brzmiący coraz bardziej niepokojąco, wręcz demonicznie. Siepacze zdezorientowani cofnęli się krok do tyłu. ONI nadal stali w bezruchu bacznie obserwując całe zajście.
WS z trudem tłumiąc śmiech, spojrzał z rozbawieniem w kierunku siepaczy. Mają panowie jeszcze jakieś rewelacje? Siepacze wyraźnie zaskoczeni niespodziewaną reakcją WS wpatrywali się w niego przekrwionymi i szklistymi oczami. WS wyczuwał ich strach zmieszany ze zdziwieniem. Widział ich nerwową reakcję, ich oczy wszystko mówiły, mimo że milczeli. WS delektował się tą chwilą. Czuł ich zagubione umysły w których narastał chaos. ONI stali niewzruszeni, czego można było oczekiwać. Z NIMI nie ma żartów. Twardzi zawodnicy. WS wiedział o tym, ale nie bał się ich. Czekam, inaczej proszę pozwolić mi wrócić do moich zajęć, bo nie mam czasu na jałowe dyskusje - wycedził WS przez zęby, wyraźnie zniecierpliwiony. Jego twarz spoważniała - stała się niczym kamienna maska. Jeden z siepaczy otrząsnął się i zaczął mówić drżącym głosem. Mamy informacje, że ma pan zamiast serca kalkulator... WS zmrużył oczy, chwilę myślał, potem lekko uśmiechnął się. Dementuję te pogłoski. To jest 32-rdzeniowy mikroprocesor 128-bitowy w architekturze RISC. Pozwala lepiej emulować empatię niż zwykły kalkulator. Po czym znowu uśmiechnął się.
CDN.

Main page | Portfolio | Publications | PostgreSQL | Gallery | Music | Back to the future | About me